Rozmowa z lek. wet. Justyną Grochowiecką absolwentką Uniwersytetu Warmińsko- Mazurskiego w Olsztynie. Pogłębiała swoją wiedzę na Universidad Complutense w Madrycie. Wśród jej głównych zainteresowań znajdują się: dermatologia, cytologia i onkologia weterynaryjna. Bliskie jej sercu są Toskania i Hiszpania, ale ma sentyment także do Bałtyku i Mazur. Stawia na aktywny wypoczynek – bieganie, taniec, narty, choć czasem woli zaszyć się gdzieś ze swoim szkicownikiem i z dobrą muzyką w tle.

fot. M. Gudel

Skóra jako mapa prowadząca do diagnozy. Jak ją czytać, żeby nie zgubić się w gąszczu pozyskanych informacji?

Skóra jest często ignorowana przez lekarzy weterynarii. Oczywiście na początku mojej pracy dotyczyło to również mnie, bo nie miałam pojęcia, jak wyglądają jednostki chorobowe. Zazwyczaj zdarza się, że skupiając się na innych objawach, pomijamy te istotne, które są dodatkowym objawem zbliżającym nas do rozpoznania, a nawet do ostatecznej diagnozy.

Przede wszystkim nie wolno ignorować skóry. To największy organ w organizmie i doskonała mapa. W badaniu klinicznym, zawsze trzeba zapisać, jakie zmiany występują, gdzie dokładnie, jaka jest ich morfologia i pobrać próbki do analizy. Zwłaszcza gdy pracujemy w dużym zespole, gdzie pacjent może zostać przyjęty przez kilku lekarzy.


W jakich innych jednostkach chorobowych skóra jako mapa diagnostyczna może okazać się cennym źródłem wiedzy?

Praktycznie w większości schorzeń zmiany skórne są widoczne. Możemy je spotkać w chorobach tła: hormonalnego, nowotworowego, zakaźnego, immunologicznego, parazytologicznego, a nawet psychogennego.

Kocur z wylizaną skórą na brzuchu, z masywnym wyłysieniem tej okolicy, prawdopodobnie cierpi na zapalenie pęcherza, a w moczu możemy się spodziewać struwitów.

Pies z przewlekłymi wymiotami, ze zmianami USG w przewodzie pokarmowym, może ma małe guzki na skórze, które okażą się mastocytomą.

Pies niekastrowany ze świądem, hiperkeratozą, prawdopodobnie ma nowotwór jąder wywodzący się z komórek Sertoliego – sertoliomę.

Przykładów jest mnóstwo, ale trzeba wiedzieć, czego szukać.


Jakie badania dodatkowe są dla Pani najcenniejszymi drogowskazami do postawienia trafnej diagnozy?

Cytologia i kropka. Dzięki Doktor Joannie Karaś-Tęczy i Doktorowi Francescowi Carraniemu wprowadziłam to badanie do rutynowej pracy. Nie tylko wykonuję preparaty ze skóry, ale z innych dostępnych organów, np. gruczołów okołoodbytowych, pochwy czy jąder. Doceniam to badanie bardziej od innych metod diagnostycznych. Jest bardzo szybkie do wykonania i oceny na miejscu. Cytologia zbliża do diagnozy i ułatwia dobór idealnego zestawu leczenia.


Od przewodu pokarmowego do skóry. Jak często zdarza się, że droga do diagnozy wiedzie tak zawiłą drogą?

Myślę, że częściej niż to zauważamy. Miałam kilku pacjentów ze zmienionym nowotworowo przewodem pokarmowym, gdzie dopiero po badaniu USG zaczęto poszukiwać guzów na skórze. Te najczęściej okazywały się nowotworami z komórek tucznych.

Z takich codziennych przypadków, spotykamy często kocięta i szczenięta z bardzo słabą, matową okrywą włosową, które okazują się silnie zarobaczone.

Nie da się nie wspomnieć o alergikach pokarmowych. Luźne stolce, gazy oraz rumień, świąd, wtórne infekcje. Obraz często spotykany, ale niediagnozowany.


W jaki sposób budować prawidłowe relacje na linii lekarz weterynarii – właściciel z korzyścią dla leczonego zwierzęcia?

Chętnie się dowiem (śmiech). Cały czas się tego uczę. Mam kontakt z różnymi właścicielami i doświadczenia z konsultacji. Przede wszystkim diagnozować, a potem leczyć – ta zasada jest najistotniejsza w całej relacji. Jeśli właściciel chce tylko leczenia – to nie ma mowy o współpracy, zwłaszcza w dermatologii.

Po znalezieniu przyczyny schorzenia należy wytłumaczyć jednostkę chorobową – słownie i pisemnie; przedstawić wszystkie możliwe terapie i dobrać najlepszą dla pacjenta; nie obiecywać poprawy natychmiastowej; uczulić na działania uboczne leków. Właściciel powinien z kolei trzymać się zaleceń wypisanych, pytać w razie niepewności w trakcie leczenia i kontaktować się w razie niepokojących objawów.


Jak trafić do opiekunów w momencie, gdy nie przestrzegają zaleceń? Czy zna Pani może skuteczne sposoby, które stosowane w praktyce dają najlepsze efekty?

Rozmowa i cierpliwość. Jeśli właściciel nie będzie trzymał się zaleceń i nie poświęci czasu na diagnostykę, to nie będzie zadowolony z efektów leczenia. Na tym ucierpi przede wszystkim pacjent, a przy okazji portfel jego opiekuna.


Diagnoza – chłoniak epiteliotropowy. Jakie w tym wypadku znaczenie dla pacjenta miałoby wcześniejsze wykonanie biopsji?

Nie leczylibyśmy immunosupresyjne zmian skórnych, a pies od razu zostałby skierowany do onkologa. Rokowanie pacjenta mogłoby ulec zmianie, chociaż dobrze odpowiada on na chemioterapię. Cieszyłabym się z szybszej diagnozy i odpowiedzi na wszystkie nurtujące mnie pytania.


Jaki był najtrudniejszy przypadek, z którym się Pani zetknęła? Jakiego zagadnienia dotyczył?

Opisany w artykule przypadek był niełatwą zagadką. Z takimi wynikami krwi prób wątrobowych, fatalnym samopoczuciem, agresywnym, nieskutecznym leczeniem – myśleliśmy, że nie uda nam się uratować psa. Dojście do diagnozy trwało rok. Nie mogliśmy wykonać wszystkich potrzebnych badań od razu.

Inny przypadek trafił do mnie w niedzielną noc. Dotyczył osowiałego 800-gramowego 7-tygodniowego szczeniaka z płynem w klatce piersiowej, który po punkcji okazał się krwią. Prawdopodobnie spadł z łóżka i krwawił z grasicy. W nocy miał przetaczane 25 ml krwi. Przeżył i cieszy się pięknym życiem.


Zakres zainteresowań medycznych Pani Doktor jest dość szeroki. Która z dziedzin jest Pani zdecydowanie najbliższa i dlaczego?

Dermatologia, endokrynologia i onkologia. Jestem wzrokowcem, a zmiany są widoczne na skórze. Czasami diagnozujemy schematycznie, ale cytologia jest naszym barwnym pędzlem niedocenianym przez lekarzy. Często badanie mikroskopowe mnie zaskakuje i sama się dziwię, że znowu się nabrałam.


Jakie czynniki zdecydowały o tym, że wybrała Pani pracę lekarza weterynarii?

Miłość do zwierząt. Fascynacja medycyną i diagnostyką. Możliwość ciągłego dokształcania.


Pani kariera to nie tylko praca w rodzimych klinikach, ale także zagraniczne staże. Czym różni się praca w Berlinie i Madrycie od tej w Warszawie?

Podczas studiów na uczelniach za granicą normą jest zdecydowanie bardziej praktyczne podejście. Kiedy młody lekarz zaczyna pracę, potrafi wykonać podstawowe czynności w gabinecie. W Hiszpanii bardzo przypadł mi do gustu szpital, gdzie choroby wewnętrzne były podzielone na „consulty” i każda specjalizacja miała oddzielny gabinet. Wtedy zauważyłam różnorodność przypadków dermatologicznych i onkologicznych.


Czego możemy życzyć Pani Doktor na dalszej drodze kariery?

Kolejnych zagadek, ale z szybką i trafną diagnozą (śmiech). Prywatnie chciałabym zrobić specjalizację zagraniczną z zakresu dermatologii i kiedyś stworzyć lek dla zwierząt oparty na mojej recepturze.

Rozmawiała: Monika Mańka

W związku z wejściem w dniu 25 maja 2018 roku nowych przepisów w zakresie ochrony danych osobowych (RODO), chcemy poinformować Cię o kilku ważnych kwestiach dotyczących bezpieczeństwa przetwarzania Twoich danych osobowych. Prosimy abyś zapoznał się z informacją na temat Administratora danych osobowych, celu i zakresu przetwarzania danych oraz poznał swoje uprawnienia. W tym celu przygotowaliśmy dla Ciebie szczegółową informację dotyczącą przetwarzania danych osobowych.
Wszelkie informacje znajdziesz tutaj.
Zachęcamy również do zapoznania się z naszą nową Polityką Prywatności.
W przypadku pytań zapraszamy do kontaktu z naszym Inspektorem Ochrony Danych Osobowych pod adresem iodo@elamed.pl

Zamknij